sobota, 25 marca 2017

#Cassandra Clare - Diabelskie maszyny

Znasz to uczucie, kiedy czytasz książkę i wiesz, że to będzie tragedia, czujesz, że nadciąga ciemność i zimno, widzisz, że sieć zaciska się wokół postaci, które żyją na jej stronicach. Ale jesteś przywiązany do tej historii, jakbyś był wleczony za powozem, nie możesz się go puścić ani zmienić kierunku.


   Tessa Gray przypływa na statku Maine do Londynu, gdzie według wcześniejszych zapewnień ma czekać na nią brat. Na wybrzeżu witają ją dwie kobiety, Mroczne Siostry, które informują dziewczynę, że zawiozą ją do brata. Tessa odbywa z nimi podróż do Mrocznego Domu, który niebawem stanie się jej więzieniem. Siostry mają wobec niej plany. Przygotowują ją do małżeństwa z niejakim "Mistrzem" i zmuszają ją do używania mocy, o której dziewczyna nic nie wie. Wkrótce Tessa dowiaduje się, że ma dar zmieniania się w inną osobę. Ścigana, znajduje schronienie w londyńskim Instytucie Nocnych Łowców. Późniejsze wydarzenia pokazują, że wszyscy bohaterowie zostają wciągnięci w intrygę, która grozi zagładą Nocnych Łowców. W trakcie swoich poszukiwań dziewczyna uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom. 

   Akcja rozgrywa się w 1878 roku za czasów panowania królowej Wiktorii, czyli przed wydarzeniami z Darów Anioła. Niesamowicie przypadł mi do gustu klimat dawnego Londynu. Czytając miałam wrażenie, że jestem tam razem z bohaterami, widzę to wszystko i uczestniczę z nimi we wszystkich sytuacjach, które ich spotykają. Opisy miejsc, podróże bohaterów oddają wyjątkowo pradawne czasy, a podczas czytania Diabelskich maszyn czuło się tą wyjątkowość, inność i odmienność od Darów Anioła, które i tak mimo wszystko są bardzo podobne do tej trylogii.

   Główna bohaterka przez całą serię niewiele się zmienia. Przywiązałam się do niej, ale nie jakoś szczególnie. Zdarzały się momenty kiedy mnie irytowała, ale nie było to zbyt często. Wszystko zależało od sytuacji w jakiej się znalazła, więc na ogół potrafiłam zrozumieć jej zachowanie. Jest kobietą troszczącą się o wszystko i wszystkich. Tessa uwielbia czytać książki a jej ulubioną powieścią jest Opowieść o dwóch miastach autorstwa Charlesa Dickensa.

   Nie wspomniałam o jednym ważnym aspekcie, o którym powinnam napisać na samym początku przy nakreślaniu fabuły. Czymże by była trylogia młodzieżowa bez pojawienia się cudownych, wspaniałych i rewelacyjnych męskich postaci? James Carstairs i Will Herondale nie są zwykłymi Nocnymi Łowcami. To parabatai, którzy są dla siebie całym światem i nie zapominają o tym nawet wtedy, kiedy oboje zakochują się w tej samej kobiecie. (Ding, ding) - trójkąt miłosny, tak, tak.. mamy z nim do czynienia. Ale czekajcie, nie jest tak źle jak się zapowiada..

   Nie mam pojęcia jaki stosunek do owego trójkąta miłosnego mają inni czytelnicy Diabelskich maszyn, ale mi na ogół ten wątek bardzo przeszkadza w książkach młodzieżowych.. no bo ileż można używać ciągle i ciągle tego samego schematu? Ale dobra, wracając do tematu. Tutaj nie było to tak irytujące, jak się zapowiada. Owszem, Will kocha Tessę, Jem kocha Tessę, Tessa kocha Jema i kocha Willa, ale przynajmniej nie było to coś sztucznego i nieprawdopodobnego, co często mi się zdarza przy czytaniu książek. Można się domyślić, że sytuacja potoczyła się tak, że dziewczyna w końcu musiała wybrać jednego z nich, ale wydaje mi się, że nie był to zabieg zależy od niej. Autorka pokierowała ją trochę w tą stronę, starając się stworzyć sytuacje, z której nie będzie miała innego wyjścia, zwłaszcza, że Tessa jest bardzo sumienną bohaterką, starającą się nikogo nie zranić.

   Ja sama zastanawiałam się przez calutką trylogię kto z nich jest lepszy - Jem czy Will i nawet wtedy kiedy byłam pewna swojej odpowiedzi to i tak ją zmieniałam. To moja pierwsza taka sytuacja, kiedy nie umiem wybrać swojego ulubieńca. Oboje są tak różni, a zarazem wyjątkowi i wspaniali, że nie da się podjąć jednego, racjonalnego wyboru. W Mechanicznym aniele byłam za Willem, w Mechanicznym księciu za Jemem, a w Mechanicznej księżniczce oboje zawładnęli moim sercem, które nigdy nie otrząśnie się po wydarzeniach z ostatniego tomu.

   Will jest brunetem o niebieskich oczach. Uwielbia czytać książki (tak jak Tess) i kocha poezję. Z natury jest zgorzkniały, ironiczny, z poczuciem humoru i wybuchowy. Praktycznie wcale nie okazuje uczuć. Bardzo przypomina mi Jace'a z Darów Anioła i nie bez powodu (brawo dla autorki). Z Jemem jest trochę inna sytuacja. Chłopak ma srebrne włosy, jest szczupły.. ale również nie bez powodu. Oboje chociaż starają się być silni - cierpią i przeżywają wewnętrzne katusze. Zwłaszcza Jem, który wie, że niebawem może umrzeć i Will, który choć nie okazuje uczuć boi się stracić najważniejszą osobę w jego życiu - swojego parabati.

   Ich relacja jest cudowna, do bólu. Nie chcę wypowiadać się na temat więzi chłopaków z Tessą chociaż to zapewne też jest ważny aspekt fabuły.. ale jednak ważniejszy dla mnie był ich kontakt. To co razem przeszli było czymś niesamowitym. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej przyjaźni i miłości jaką darzyli siebie wzajemnie. Nie odczułam czegoś takiego w relacji Jace'a i Alec'a, chociaż oni również stanowią fenomenalną drużynę i oddali by za siebie życie.

   W Darach Anioła mamy styczność z wampirami, czarownikami, wilkołakami, fae i innymi istotami. Tutaj w fabule przewijają się również mechaniczne maszyny, które są bronią przeciwko Nocnym Łowcą. Okazuje się, że Tessa jest największym środkiem zniszczenia i to ona może zmienić wszystko. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z tego co potrafi, a ja muszę przyznać, że jej zdolności są oszałamiające i robią ogromne wrażenie.

   Cassandra Clare świetnie wykreowała świat Nocnych Łowców, jej styl pisania jest fantastyczny, a bohaterowie to osoby o których nie sposób zapomnieć. Mówię tutaj nie tylko o głównych postaciach, ale również tych pobocznych, drugoplanowych, którzy też wiele dobrego wnieśli do całej fabuły. O nich nie będzie dało się zapomnieć. W mojej duszy odcisnęli ogromne pięto, które będę nosiła jeszcze przez bardzo długi czas.

   Diabelskie maszyny są powiązane z Darami Anioła, jak pewnie wiecie. W obu seriach pojawia się Magnus Bane, który jest mistrzem nad mistrzem. Ten czarodziej to legenda i myślę, że jeszcze bardziej go polubiłam przez wydarzenia z Londynu. Również spotykamy kota Church'a, który pierwotnie należał do Jema. Niesamowicie było czuć powiązanie obu tych historii i intrygująco było zagłębić się w tak zwaną 'przeszłość'.

   Mechaniczna księżniczka to ostatni tom, z którym zwlekałam przez bardzo długi czas. Wiedziałam, że to będzie ostateczne pożegnanie z moimi ulubionymi postaciami, z całą historią, ale musiałam wiedzieć co stanie się dalej, no po prostu musiałam. I skończyłam. I mam złamane serce. I nie wiem jak mam dalej żyć. I nie wiem co począć. Zakończenie było zarazem piękne i wzruszające, ale z drugiej strony tragiczne. Zwroty akcji, które zrobiła Clare mnie rozbiły, ale sama nie wiem czy pozytywnie czy negatywnie. Nie wiem już sama co czuję. Nie da się tego napisać.

   Cała ta trylogia wydaje mi się dużo lepsza od Darów Anioła. Ostatecznie Nocni Łowcy zawładnęli moim sercem bardziej niż zdawałam sobie z tego sprawę, że tak będzie. Wiem, że nigdy nie zapomnę tego co spotkało mnie na kartach tych książek i zdaję sobie sprawę z tego, że będę do nich wracała. Nie łatwo jest puścić to wszystko w niepamięć i odzyskać równowagę po przeczytaniu Diabelskich maszyn. Kocham to.

★★★★★

~ "Wszystkich krzywdzisz", powiedział Jem. "Każdego, z kim się zetkniesz". 
"Nie ciebie", wyszeptał Will. "Krzywdzę wszystkich, poza tobą".


niedziela, 19 marca 2017

#Rebecca Stead - Całkiem obcy człowiek

~ To właśnie życie. To, gdzie śpisz i co widzisz, kiedy się rano budzisz, komu opowiadasz o swoim dziwnym śnie, co jesz na śniadanie i z kim. Życie to nie jest coś, co ci się przydarza. To coś, co sam tworzysz, cały czas.


   Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń. Em ma chłopaka, który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić opaskę z kocimi uszami i wciąż stara się zrozumieć dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna była przeżyć. Są przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to wystarczy, żeby ich przyjaźń przetrwała?

   Co prawda lata dojrzewania, pierwszych zauroczeń i przyjaźni mam za sobą, to wyjątkowo miło było mi wrócić w tą tematykę. Aspekty, które są przedstawione w tej powieści każdy z nas przeżył. Czasem miło powspominać zaczytując się w podobnych wydarzeniach, które miały miejsce w naszym życiu i przeżywać je na nowo, z innymi bohaterami.

   Główne bohaterki książki są zwykłymi nastolatkami, mają zwyczajne problemy, a ich osobowość jest bardzo charakterystyczna i autentyczna. Myślę, że większa społeczność ludzi mogłaby się z nimi utożsamić i znaleźć w ich zachowaniu kawałek siebie. Dodatkowo oprócz Bridge, Tab i Em mamy do czynienia z innymi postaciami, które też w mniejszym lub większym stopniu wpływają na tą powieść.

   Całość jest bardzo przejrzysta i jasna w zrozumieniu. Lektura w głównej mierze przeznaczona dla młodszej młodzieży, która i tak mimo wszystko nadaje się zapoznania przez każdego. Akcja powieści nie jest powalająca. Można ją porównać do naszej codzienności, która też pędzi do przodu, ale nie w szaleńczym tempie.

   Historia jest ciekawa i intrygująca. Przywiązałam się do bohaterów i śledziłam ich poczynania, błędy które popełniali, a także jak sobie wzajemnie wybaczali. To naprawdę szczególna książka o przyjaźni, zdradzie, odkupieniu i popełnianiu błędów, które spotykają każdego z nas. Autorka stworzyła publikację wyjątkowo rzeczywistą, wiarygodną i wyszło jej to bardzo dobrze.

   Styl pisarki jest prosty, zrozumiały i plastyczny. Nie mogło być inaczej, skoro autorka napisała tą powieść głównie dla młodzieży, która nie preferuje trudnego i skomplikowanego języka. Książkę czyta się ekspresowo, a radość po skończeniu jest gwarantowana. Już od samego początku było czuć na każdej stronie ten nastoletni klimat.

   "Całkiem obcy człowiek" najlepiej sprawdzi się u młodszych czytelników, którzy będą czerpać większą satysfakcję z lektury niż grupa starszych osób, ale ja bardzo gorąco polecam ją każdemu. Mimo tego, że książka niesie za sobą naprawdę fascynujący młodzieńczy nastrój, miałam wrażenie, że każdy z nas bardzo dobrze by się przy niej bawił. Dla mnie ta pozycja była dobra, ale w żaden sposób nie powalająca. Idealna dla oderwania się od rzeczywistości.

★★★☆☆

~ Powiedzmy, że z każdym człowiekiem związane jest dziewięć tysięcy różnych rzeczy (...) i powiedzmy, że dwoje ludzi zakochuje się w sobie, bo im się wydaje, że ich rzeczy do siebie pasują. Ale nie wiedzą, że tak naprawdę pasuje do siebie tylko tysiąc z tych rzeczy.



Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IUVI! :)

czwartek, 16 marca 2017

#Remigiusz Mróz - Kasacja

~ Słyszałam, że najchętniej wybierane przez więźniów są lektury spod pióra E.L. James.


   Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu z ciałami ofiar. Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla warszawskiej korporacji. Pomaga jej młody aplikant Kordian Oryński. Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.

   Dopięłam swego i w końcu sięgnęłam po książkę Remigiusza Mroza o którym od długiego już czasu jest strasznie głośno na polskim rynku. Nie lubię mieć wysokich oczekiwań względem książek, więc zazwyczaj do takich rozdmuchanych powieści przez wszystkie media podchodzę dosyć sceptycznie. W tym przypadku jestem szczerze zadowolona, że podzielam zdanie większości osób - ta książka faktycznie zasługuje na to aby się ją czytało i o niej mówiło.

   Chyłka jest genialną kobietą. Odważna, cięta, mądra i mówiąca wszystko co myśli. Ma bardzo silny charakter, co lubię w damskich postaciach. Już od samego początku zrobiła na mnie ogromnie wrażenie i z dumną stwierdzam, że stałam się jej ogromną fanką. Gdybym znała taką osobę jak ona w rzeczywistości byłabym niezłą szczęściarą.

   Jeśli chodzi o Zordona - do niego mam bardzo podobne nastawienie. Oboje stanowią świetny duet, a ich relacja ogromnie przypadła mi do gustu. Fantastycznie wykreowane postacie, autentyczne, które można polubić od samego początku książki i które nie dają nam chwili wytchnienia w związku z pędzącą akcją i nowymi informacjami.

   Mimo tego, że tematyka prawa jest mi kompletnie nieznana, nie miałam problemu z odnalezieniem się w tej pozycji. Owszem, pojawiły się różne słowa, wyrażenia czy zbyt mądre jak na mój mózg dialogi, ale nie zaburzyło to rytmu całej powieści. Czułam się wręcz zafascynowana tym, że mogę poznać jakiś nowy aspekt, o którym nie miałam wcześniej pojęcia, a który został świetnie wykorzystany w tej historii.

   Jak już wspomniałam wyżej, akcja pędzi, a natłok nowych informacji przytłoczył mnie do tego stopnia, że musiałam jak najszybciej skończyć tą książkę, chociaż wcale tego nie chciałam. Lektura okazała się świetna, a szok spowodowany zakończeniem do tej pory nie minął. Autor jest geniuszem wymyślając tak dopracowaną powieść.

   Bardzo spodobał mi się styl pisania Remigiusza Mroza. Pozycję czytało mi się płynnie, szybko i nie zauważyłam żadnych zbędnych lub nieistotnych wydarzeń. Wszystko miało swój ukryty sens, który ostatecznie sprawdził się genialnie. Książka ma swój potencjał, a o bohaterach nie sposób szybko zapomnieć.

   "Kasacja" to świetny thriller prawniczy, pełen manipulacji, zwrotów akcji, tajemnic i intryg. Wiem, że jak najszybciej muszę zacząć inne powieści z Chyłką i Zordonem, bo jestem ogromnie ciekawa co ich czeka w kolejnych tomach. Spędziłam świetnie czas przy tej książce i żałuję, że nie miałam okazji wcześniej po nią sięgnąć.

★★★★☆

~ Gdy Bóg stworzył świat i w pewnym momencie zechciał, by przestępcy mieli jeszcze szansę na lepsze życie, ulepił z gliny prokuratora. Kiedy zmienił zdanie i stwierdził, że powinni ponieść srogą karę, wymyślił dziennikarza śledczego.