środa, 22 lutego 2017

#Stephanie Garber - Caraval

To, co słyszałaś o Caravalu, nie wytrzyma porównania z rzeczywistością. To coś więcej niż tylko gra czy przedstawienie teatralne. Na tym świecie nie znajdziesz niczego równie magicznego.


   Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie nękane i bite przez ojca. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już małżeństwo Scarlett. Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a ona nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia.

   Szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Gdy docierają na miejsce okazuje się, że Legenda uprowadził Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry. Scarlett postanawia wygrać i uratować siostrę.

   Już od samego początku byłam zafascynowana fabułą książki. Zapowiadała się na naprawdę intrygującą powieść fantasy i ostatecznie taka właśnie się okazała. Jest to debiutancka powieść Stephanie Garber i jestem pod ogromnym wrażeniem, że poradziła sobie tak dobrze. Świat, który wykreowała autorka jest oryginalny i nieskazitelny.

   Byłam pewna, że książkę pochłonę w jeden dzień, ale zajęło mi to troszkę więcej czasu. Był ku temu jeden powód. Do połowy powieści Scarlett wyjątkowo mnie irytowała. Sądzę, że można wytłumaczyć jej postępowanie i myślę, że każdy z nas zareagowałby tak jak ona gdyby znalazł się w takiej sytuacji, jednak kiedy czytałam w kółko te same teksty, które wiecznie powtarzała, zaczęło mnie to męczyć. Ona jako bohaterka zaczęła mnie męczyć.

   Jej druga siostra była o wiele bardziej interesująca i szkoda, że w tej części występowała ona tak rzadko. Miała ciekawy charakter, a jej zachowanie było nieobliczalne i zarazem ekscytujące. Jeśli mowa o Julianie, który swoją drogą był najbardziej tajemniczą postacią w całej książce, źle go oceniłam, ale myślę, że każdy czytelnik wziął go za kogoś innego (kto czytał, ten wie).

   Muszę pochwalić autorkę za świetne dopracowanie całej fabuły. Według mnie akcja i pomysł jest po prostu fenomenalny. Nie czytałam jeszcze nic podobnego. Przez książkę się płynie, ponieważ styl autorki jest prosty, a zarazem magiczny i zmuszający nas - czytelników do ciągłego czytania, dopóki powieść się nie skończy.

   W lekturze spotkamy narrację trzecioosobową. Skupia się zwłaszcza na Scarlett, ponieważ ona jest główną bohaterką. Możemy poznać jej zamiary, myśli, działania, ponieważ autorka skoncentrowała się tylko na jej postaci. Jestem zdziwiona tym jak potoczyła się cała historia. Nie tego się spodziewałam i mimo, że miałam swoją własną teorię, to i tak się pomyliłam.

   Nie przegapimy w tej książce romansu, który jest dla treści równie istotny, co motyw rodziny i brutalnego ojca. Całość łączy się ze sobą w zagadkowy i zastanawiający sposób. Trzeba pamiętać, że Caraval to tylko gra. Wszystko może być grą albo iluzją, więc nie należy brać wszystkiego na poważnie, tak jak główna bohaterka.

   Zadziwiało mnie to, że nie wszystko można było łatwo rozgryźć w całej fabule. Miałam mnóstwo pomysłów na to, o co w tym tak naprawdę chodzi, ale z każdym przeczytanym rozdziałem dochodziłam do wniosku, że wszystko co obstawiam jest pomyłką. Ta pozycja nie jest łatwą do odgadnięcia młodzieżówką, w której występują notoryczne schematy.

   Przez zakończenie dowiedziałam się, że będzie kolejna część, z czego się ogromnie cieszę. W końcu książka nie mogła się tak skończyć i to w takim momencie. Chciałabym mieć ją jak najszybciej! Coś czuję, że autorka jeszcze niejednokrotnie mnie zaskoczy. Mam nadzieję, że pierwszy tom dorówna kolejnemu.

   "Caraval" wciągnął mnie od pierwszej strony, a magiczny i zagadkowy świat całkowicie mnie pochłonął. Nie zżyłam się jakoś bardzo z bohaterami, ale kibicowałam im do samego końca. Najbardziej przypadł mi do gustu pomysł na fabułę i jego realizacja. Książka jest świetną odskocznią od rzeczywistości i bardzo ją polubiłam.

★★★★☆

~ Każdy posiada moc kształtowania tego, co nadejdzie, 
jeśli tylko zdobędzie się na odwagę by walczyć o to, na czym mu zależy.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu OMGBooks! :)

niedziela, 19 lutego 2017

#Kimberly McCreight - Outliersi

~ Coś w życiu musi mieć znaczenie. Inaczej nic nie jest ważne.


   Wylie jest nastolatką z problemami. Od zawsze miała trudności z uczęszczaniem do szkoły i w przebywaniu w tym środowisku. Jej stan pogorszył się dużo bardziej od momentu, kiedy jej matka kilka miesięcy wcześniej zginęła w wypadku samochodowym. Od tego czasu dziewczyna zaczęła uczyć się w domu i od trzech tygodni z niego nie wyszła.

   Główna bohaterka ma jedną jedyną przyjaciółkę - Cassie, z którą jakiś czas temu przestała utrzymywać kontakt. Akcja zaczyna się w momencie kiedy do domu Wylie przychodzi przerażona mama Cassie z wiadomością, że jej córka zaginęła. Krótko po tym wydarzeniu Wylie zaczyna dostawać dziwne smsy od przerażonej przyjaciółki, więc razem z Jasperem (chłopakiem Cassie) - za którym dziewczyna szczerze nie przepada, wyruszają w jej poszukiwaniu.

   Już dawno nie czytałam żadnego dobrego thrillera i przyznam się szczerze, że bardzo mi tego brakowało. Zapomniałam już jak to jest mieć zmrożoną krew w żyłach i spodziewać się niemożliwego. "Outliersi" byli dobrzy, bardzo dobrzy. Jak na gatunek młodzieżowy, jestem wręcz zaskoczona tym co spotkało mnie na kartach tej powieści.

   W książce nie rozgrywa się żaden romans, z czego jestem niezmiernie zadowolona. Autorka skupiła się na zupełnie innych aspektach i nie wkraczała w sferę miłosną. To chyba pierwsza książka od jakiegoś czasu, którą przeczytałam i nie dość, że główna bohaterka mnie nie irytowała, to jeszcze się w nikim nie zakochała. Wow.

   Na pierwszy rzut oka poznając Wylie mamy wrażenie, że dziewczyna ma dosłownie same wady. Jest niezadowolona z życia, ciągle narzeka i myśli pesymistycznie. Jednak ta jej podejrzliwość do ludzi i to, że jest ostrożna w relacjach z innymi osobami, popłaciła jej bardzo. Z rozdziału na rozdział coraz bardziej zaczynałam ją popierać i być po jej stronie.

   Spodziewałam się, że Jasper, który wyrusza w podróż z główną bohaterką będzie miał zupełnie inną osobowość, ale stał się jedną z moich ulubionych postaci. Wylie miała wobec niego wyrobione własne zdanie, źle go oceniła, można powiedzieć, że przez pryzmat tego co widziała i słyszała. Poznając bliżej jego życie, charakter i przeszłość, uważam, że ten chłopak jest genialny i zasługuje na szacunek.

   Kimberly McCreight w książce skupiła się głównie na relacjach rodzinnych i przyjacielskich. Pokazała jak można się poświecić w ramach przyjaźni i zrobić wszystko dla osoby, na której nam zależy. Odczuwałam ból każdego z nich, to co przeżywali, w momencie kiedy w rozdziałach pojawiały się wydarzenia z dawnych lat. Rodzina stanowiła ważny czynnik dla każdego z bohaterów, więc autorka bardzo często wykorzystywała ten motyw.

   W tej pozycji ukazały się dziwne momenty, wręcz paranormalne. Od połowy książki zaczęłam się trochę gubić w całej akcji i nie mogłam pozbierać moich myśli. Autorka trochę namieszała w mojej głowie, ale gdy sprawy zaczęły się wyjaśniać, na szczęście odnalazłam się w tym wszystkim. Cała fabuła nie jest przewidywalna, a zakończenie sprawiło, że jak najszybciej chcę już mieć kolejną część. Jestem zaintrygowana obrotem spraw, które mnie spotkały.

   "Outliersi" to świetny thriller młodzieżowy, nieschematyczny, nieprzewidywalny, niebanalny. Przez książkę się płynie, ponieważ styl autorki jest bardzo dobry i wciągający. W tej powieści analizujemy razem z główną bohaterką wszystkie wydarzenia, przejmujemy jej emocje i martwimy się o to co było, będzie i dopiero przed nią.

★★★★☆

~ Ciągle słyszę, że jestem zbyt wrażliwa i za bardzo się przejmuję. 
W dodatku nie tym, czym należy się przejmować.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca! :)

piątek, 17 lutego 2017

#Rupi Kaur - Mleko i miód (przedpremierowo)

~ jak to możliwe, że jesteś dobra dla innych
i tak łatwo ci to przychodzi spytał

mleko i miód kapały mi
z ust gdy odpowiadałam

bo inni nie byli
dobrzy dla mnie


   "Mleko i miód" jest tomikiem krótkich opowieści o miłości, przemocy, bólu, stracie i cierpieniu. Dotyka przeróżnych aspektów emocji i cielesności. Napisany w zaskakująco emocjonujący, poetycki sposób sprawia, że każdą stronę ma się ochotę chłonąć kilka razy i wracać zaskakująco często. Tak było w moim przypadku.

   Było to moje pierwsze zetknięcie się z poezją. Wcześniej czytałam różne wiersze, zazwyczaj szkolne, ale do ich interpretacji i zapoznania się z nimi byłam zmuszana przez nauczycieli. Tym razem było inaczej. Po tą pozycję sięgnęłam sama, z czystej i własnej woli. Była to jedna z najlepszych decyzji w tym roku.

   Te krótkie wiersze trafiły do mnie i jestem zaskoczona jaką prawdę za sobą niosły. Miałam wrażenie, że autorka przemawia przez każdy z nich w głąb mnie i pokazuje nam prawdziwy obraz emocji, zwłaszcza kobiecych emocji, które często w sobie skrywamy i o których nie mamy ochoty rozmawiać. Odkrywa najmniejsze zakamarki duszy i nie boi się o nich pisać.

   Chcę wyrazić, że jestem urzeczona tym co spotkało mnie w tej książce, w tej poezji, ale mam wrażenie, że "urzeczona" to mało powiedziane. Jestem zaintrygowana i zakochana w tym, co stworzyła Rupi Kaur. Potrafiła dotrzeć do mnie i poprzez swoje krótkie opowiadania nie sugerowała, abyśmy je interpretowali. Autorka chce abyśmy je zrozumieli.

   Książeczka jest cudownie wydana. Oprócz wspaniałych, własnoręcznie rysowanych ilustracji, każdy wiersz mamy na osobnej stronie. Wygląda to bardzo przejrzyście i schludnie. Dodatkowo spotkamy w niej cztery działy: cierpienie, kochanie, zrywanie i gojenie. Tematyka nie zlewa się ze sobą, a całość jest naprawdę świetnie uporządkowana.

   Ta pozycja będzie miała szczególne miejsce w moim sercu. Nie spodziewałam się, że zostanę tym tomikiem aż tak oczarowana. Opowiadania poruszyły mnie, dotknęły najwrażliwszych części mej kobiecej duszy i sprawiły, że chciałam je czytać w kółko i w kółko. Na pewno niejednokrotnie wrócę do nich z czystą przyjemnością. 

   Styl Rupi Kaur jest olśniewający. Autorka ma niezwykły talent, który wykorzystała w stu procentach. Potrafiła wywołać emocje na każdej stronie, w każdym zdaniu i napisać tak prawdziwe rzeczy, że każda kobieta znajdzie w niej cząstkę, którą utożsami z jej codziennym życiem. Gdybym miała wybrać jedną książkę, którą miałabym czytać przez całe swoje życie i nie wolno by mi było tknąć innej, wybrałabym właśnie tą.

   "Mleko i miód" jest wspaniałą poezją, która na pewno przypadnie do gustu każdej kobiecie. Napisana w bardzo prosty, poetycki i zrozumiały sposób, sprawia, że nadaje się do wielokrotnego czytania i użytku. Ja zapoznałam się już z polską wersją wierszy. Liczę na to, że uda mi się zdobyć wydane dwujęzyczne i przeczytać te cudowne opowiadania również w języku angielskim.

★★★★★

~ ludzie odchodzą
ale to
jak odeszli
zostaje na zawsze


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwarte! :)