- Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys.
- Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.
Z przeczytaniem tej książki zwlekałam ponad pół roku i to nie dlatego, że pierwsza część mi się nie podobała - było wręcz na odwrót. Jeśli macie jakiekolwiek pojęcie o książkowej sferze, to na pewno nieraz słyszeliście o tej serii lub o którymkolwiek tomie. Dwór mgieł i furii jest o wiele bardziej wychwalany niż poprzednia część. Cofnę się trochę w przeszłość - Dwór cierni i róż wywarł na mnie ogromne wrażenie, nawet mimo tego, że fabuła nie ciągnęła się zaskakująco szybko i nie opadła mi szczęka, kiedy skończyłam czytać tę lekturę. Ale co się dziwić? To jest pierwszy tom, a w nim zostajemy powoli wprowadzeni do tego świata, który tak naprawdę został stworzony od zera i jak na ponad pięćset stron, Maas dała radę i poradziła sobie bezbłędnie.
Nad tą niebieską cegiełką spędziłam trochę czasu, nawet więcej niż się spodziewałam. Fabuła nie wciągnęła mnie od razu z samego początku. Po jakichś trzystu stronach odstawiłam tę książkę na ponad miesiąc i kompletnie zapomniałam, że ją czytam. Co najlepsze, nie było to spowodowane tym, że lektura mi się nie podobała. Z perspektywy czasu myślę, że głównym powodem było to, jak długo czekałam z przeczytaniem tej książki, przez co nie mogłam się w nią "wbić". Na szczęście to minęło i gdy pewnego dnia usiadłam na fotelu, aby dalej ją kontynuować - przepadłam po całości.
Jestem ogromnie podekscytowana na samą myśl o tym, w jaką stronę podążyła Sarah J. Maas. Nie sądziłam, że drugi tom tak bardzo rozbuduje fabułę, pod każdym względem. Akcja nie jest monotonna ani nie tkwi w jednym miejscu. Ciągle przenosimy się na inny teren, w którym dzieją się najróżniejsze rzeczy, czasem takie, których się kompletnie nie spodziewamy. Wszystko zostało bardziej poszerzone i rozbudowane. Bohaterów również mamy więcej, zwłaszcza tych nowych. Mówię tutaj o ekipie Rhysanda, który oprócz Feyry jest głównym bohaterem tego tomu, co jest naprawdę fantastyczne. Nie sądziłam, że autorka tak poszerzy moje horyzonty, jeśli chodzi o jego postać.
Jak się okazało wraz z zakończeniem Dworu mgieł i furii, Maas już w trakcie pisania pierwszej części wiedziała do czego dąży ta fabuła. Nic nie zostało specjalnie naciągnięte, aby pieniądze zgadzały się ze sprzedaży. Autorka zdawała sobie sprawę z każdego detalu, co wychodzi na jaw dopiero w trakcie czytania drugiego tomu. Przyznam, że byłam w szoku i dwa razy wracałam do pierwszej części, aby jeszcze raz przeczytać różne fragmenty, które miały istotny wypływ na dalszą fabułę. To "drugie dno" poznajemy dopiero w tym tomie, także jeśli czytaliście pierwszą część i słabo Wam się podobała, to wierzcie mi, że Dwór mgieł i furii wynagrodzi Wam wszystko.
Osobny akapit chcę poświęcić bohaterowi jakim jest Rhysand i jego paczce przyjaciół - Mor, Amrenie, Kasjanowi i Azrielowi. Już wspomniałam, że Rhys staje się jednym z głównych bohaterów tej części, co mnie kompletnie nie dziwi. Wcale się nie dziwię, jak wiele czytelniczek szaleje za tym bohaterem, gdyż moje serce również skradł. Uwielbiam to, jak Sarah wykreowała tą postać. Rhysand jest idealny pod każdym względem i nie mówię, że ma same zalety, ale zdecydowanie przeważają one nad wadami. Wraz z późniejszymi wydarzeniami poznajemy powody, dlaczego jego zachowanie jest momentami nieobliczalne. Przyjaciele Rhysa, tak jak on - spełniają ważne zadanie w tej części. Nie zostają oni odstawieni na margines. Są bohaterami większości wydarzeń, dzięki czemu możemy poznać ich bliżej. Ogromnie się cieszyłam, że książę Dworu Nocy ma takie wsparcie.
Jeśli chodzi o główną bohaterkę - Feyrę, do niej przez 75% lektury miałam mieszane uczucia. Dopiero wraz z zakończeniem spodobało mi się jej zachowanie, które niestety przez większość powieści było momentami irytujące. Ta postać przechodzi ogromną metamorfozę od Dworu cierni i róż. Myślę, że czytając pierwszy tom, byłabym zaskoczona jaką osobą była wtedy, a jaka jest teraz. Oczywiście ta zamiana jest na plus. Zakończenie szalenie mnie zdziwiło, ponieważ nie podejrzewałam, że tak potoczy się ta cała sytuacja. Faktycznie jest tak, jak pisali inni - końcówka jest mocna. Strasznie się stresowałam tym co może się wydarzyć i byłam wściekła na autorkę, która praktycznie wywołała u mnie zawał serca.
To naprawdę intensywna część, w porównaniu do jej poprzedniczki. Dzieje się o wiele więcej, spotykają nas duże zwroty akcji i mamy bardziej rozbudowanych bohaterów, których możemy poznać bliżej i przeżywać z nimi wszystkie ważne wydarzenia. Sarah J. Maas zaskoczyła mnie swoją pomysłowością i oryginalnością. Jest naprawdę niezawodna w tym co robi, a jej książki temu dowodzą. Nie wspomniałam nic o jej piórze, gdyż to Maas - bez zmian, dalej pisze cudownie, przejrzyście i każdym rozdziałem wciąga mocniej i trzyma w napięciu.
★★★★★
Książka należy do serii "Dwór cierni i róż":
Dwór cierni i róż | Dwór mgieł i furii | Dwór skrzydeł i zguby




